ANALIZA TECHNICZNA VS ANALIZA FUNDAMENTALNA

analiza techniczna vs analiza fundamentalnaAnaliza techniczna czy fundamentalna? Która jest lepsza? Która pozwala zarobić więcej? Te niby niepozorne pytania od wielu już lat dzielą miliony inwestorów na całym świecie. Można wręcz powiedzieć, że technicy i fundamentaliści toczą między sobą spór, w którym starają się udowodnić wyższość swojej analizy nad innymi. Którą więc wybrać? To pytanie bez wątpienia pojawia się w głowach wielu początkujących inwestorów, którzy jeszcze bez doświadczenia i wiedzy, starają się obrać właściwą drogę. Przed takim wyborem stanęliśmy również my, kiedy te kilka lat temu, zafascynowani potencjalnymi zyskami, rozpoczęliśmy swoją przygodę z giełdą. Jakich wyborów dokonaliśmy? Do jakich wniosków doszliśmy? Analiza techniczna czy fundamentalna? Zapraszamy do lektury.

ANALIZA TECHNICZNA

W teorii

Analiza techniczna to zbiór technik mających na celu prognozę przyszłych trendów cenowych. Wszystkie potrzebne do przeprowadzenia analizy technicznej informacje odczytuje się w oparciu o wykresy. Zadaniem analizy technicznej jest określenie korzystnych z punktu widzenia inwestora momentów zakupu i sprzedaży danego papieru wartościowego, waluty czy surowca. Modele analizy technicznej zakładają, że ceny akcji zmieniają się według możliwych do zaobserwowania, powtarzalnych schematów (formacji i układów). Obserwując wykresy można więc zauważyć powtarzalność pewnych figur geometrycznych i wskaźników statystycznych. Na tej podstawie można założyć, że jeśli historycznie wystąpił dany ruch cen, to w tym samych warunkach z dużym prawdopodobieństwem wystąpi on również w przyszłości. Analiza techniczna opiera się na trzech przesłankach:

  • Rynek dyskontuje wszystko
  • Ceny podlegają trendom
  • Historia się powtarza

Jak poznałem analizę techniczną

Swoją przygodę z analizą techniczną rozpocząłem w 2008 roku. Na początku, jak u większości, zawładnęła mną pokusa łatwego i szybkiego wzbogacenia się.  Z czasem zrodziła się jednak chęć poznania zasad, którymi kierują się rynki. Ciekawiło mnie co wpływa na dany ruch ceny oraz dlaczego zatrzymuje się ona na określonych poziomach. Zacząłem więc zgłębiać tajniki analizy technicznej oraz inwestować w oparciu o nią swoje pierwsze pieniądze. Mimo, że początkowe wyniki były fatalne nie zniechęcałem się. Wręcz przeciwnie! Mój zapał był jeszcze większy! Tak właśnie ciekawość przerodziła się w pasję.

Jako student, co roku wyjeżdżałem na wakacje za granicę, aby zarobić większą sumę pieniędzy. Moim celem było późniejsze ich zainwestowanie. Po jednym z powrotów do kraju od razu postanowiłem wszystkie oszczędności ulokować w akcje. Oczywiście nie było to mądre posunięcie 🙂 Moje pierwsze decyzje na giełdzie były bardzo chaotyczne. Nie były skutkiem jakichkolwiek analiz czy strategii. Teraz, kiedy posiadam już spore doświadczenie oraz wiedzę jest to dla mnie całkiem zabawne, ale pierwsze akcje kupowałem wnioskując, że skoro kurs rośnie podczas danej sesji, to choć trochę powinien również rosnąć podczas kolejnej 🙂 Można także powiedzieć, że nieświadomie, ale codzienne transakcje uczyniły mnie daytraderem. Niestety kiepskim daytraderem, bo ok. 90% moich decyzji było błędnych. Nigdy nie zapomnę tego uczucia, które pojawia się w momencie, kiedy kapitał, na który tak ciężko pracowałem, topnieje z dnia na dzień. Nie poddałem się jednak! Pojawił się błysk i motywacja do tego, aby poznać mechanizmy, które rządzą rynkami finansowymi. Zrozumiałem, że nie spocznę, dopóki nie zacznę zarabiać na giełdzie. Miała mi w tym pomóc analiza techniczna. Dlaczego? Nie wiem. Od razu wiedziałem, że będzie to analiza wykresów. Po prostu!

Kolejnym krokiem był zakup fachowej literatury o tematyce giełdowej, a zwłaszcza analizie technicznej. Pojawiły się tak popularne pozycje jak : Analiza techniczna Rynków Finansowych John J. Murphy, Zawód Inwestor Giełdowy A. Elder i wiele, wiele innych. Do dnia dzisiejszego wnikliwie przestudiowałem kilkanaście pozycji, niezliczone artykuły na różnych serwisach internetowych oraz kilkanaście ebooków. Moja biblioteka stale się powiększa.

Po sporej dawce literatury czułem już się na tyle silny, aby po pierwszych niepowodzeniach spróbować ponownie. Kilka udanych testów i poczułem się już specjalistą analizy technicznej. Niestety po raz kolejny okazało się, że byłem w błędzie. Teraz wiem, że przed wprowadzeniem jakiejkolwiek strategii inwestycyjnej w życie, powinno się ją sprawdzić setki razy. Jednak muszę przyznać, że najwięcej nauczyłem się na własnych błędach. I choć często były to bardzo bolesne lekcje, to najsilniej utrwaliły mi się w głowie, tworząc z upływem czasu solidny element strategii. Największym złudzeniem w moich początkowych inwestycjach było przekonanie, że potrafię dokładnie określić moment wejścia i wyjścia z rynku. Wiele razy książkowe formacje, schematy, które przecież prognozują wzrosty, powinny dać zarobić krocie, a okazywały się stratnymi pozycjami. Tak się zdarza. Musisz to zaakceptować. Giełda to w dużej mierze gra oparta na prawdopodobieństwie. Nigdy nie wynosi ono 100%. Tak więc nie zawsze cena zachowa się tak, jak wynikałoby to z Twoich analiz. Na stratne pozycje musisz być po prostu przygotowany.

Kolejne straty powodowały jeszcze większe zainteresowanie giełdą. Choć inwestowanie na rynkach finansowych często uważane jest za najtrudniejszy z biznesów na świecie (bo tak trzeba to traktować) to wiedziałem, że nie spocznę, dopóki nie osiągnę sukcesu. Przyszła kolej na świece japońskie. To właśnie ten rodzaj wykresów przypadł mi najbardziej do gustu. Uważam, że są one bardzo czytelne, a ich odpowiednia interpretacja może dostarczyć inwestorowi wielu istotnych informacji. W późniejszym czasie do świec japońskich dołączyła analiza Fibonacciego. Po kilku latach dobierania elementów strategii, mogę stwierdzić, że posługując się wykresem świecowym oraz analizą zniesień Fibonacciego z dużym prawdopodobieństwem można przewidzieć punkty zwrotne na rynkach akcji, surowców oraz walut. „Zastosowanie ciągu Fibonacciego w teoriach analizy technicznej” było tematem mojej pracy magisterskiej. Był to dla mnie ogromny zastrzyk wiedzy oraz bardzo ciekawych wniosków.

W praktyce

Analiza techniczna to obszerna dziedzina. Zawiera w sobie wiele podkategorii takich jak: rodzaje wykresów, teorie Fall Elliotta, teoria Dowa, analiza trendów, formacje cenowe, wskaźniki, oscylatory. Dodatkowo warto przestudiować metody zarządzania kapitałem oraz psychologię inwestowania.

Nieodłącznym elementem analizy technicznej są niezliczone wskaźniki oraz różnego rodzaju średnie. Warto je zastosować, gdy kurs porusza się w trendzie spadkowym lub wzrostowym. Pomocne mogą być również wstęgi Bollingera. Kiedy mamy natomiast do czynienia z ruchem bocznym, większe zastosowanie będą miały oscylatory. Osobiście kilkukrotnie próbowałem wkomponować średnie lub oscylatory w moją strategię, ale nie czułem się z nimi dobrze, więc zrezygnowałem. Czasami używam oscylatora stochastycznego jako dodatkowe potwierdzenie dla otwarcia pozycji.

Często możesz się spotkać z opinią, że na rynku zarabiają tylko profesjonaliści. Duże instytucje, które inwestują ogromne sumy pieniędzy. W pewnym stopniu trzeba się z tym zgodzić. Pamiętaj jednak, że ten fakt możesz wykorzystać! Decyzje profesjonalnych traderów zostawiają swoje ślady na rynku w postaci wolumenu. To właśnie na jego podstawie możemy wnioskować czy na rynku aktualnie dominują kupujący czy sprzedający. Kolejny aspekt to kwestia prognozowania zysków. Oczywiście przed otwarciem pozycji konieczne jest określenie potencjalnego ryzyka. Pod żadnym pozorem nie licz zysków przed sprzedażą akcji. Dopiero kiedy zamkniesz pozycję zyski są Twoje. Jeśli decydujesz się na jakąś transakcję, to powinnieneś być jej pewny. Nie popadaj w zachwyt kiedy jesteś 10-20% na plusie, a cały czas kontroluj pozycję. Trzeba dać zyskom rosnąć przesuwając zlecenie zabezpieczające na odpowiednie poziomy. Straty natomiast jak najszybciej kasuj. Nigdy nie powinieneś zmieniać początkowego zlecenia zabezpieczającego (stop-loss), które chroni Cię przed nadmierną stratą. Kilkukrotnie sam tak postąpiłem sądząc, że jeśli przestawię stop-loss troszkę niżej, moja pozycja się utrzyma i później odbije. Żadna z tych decyzji nie zakończyła się sukcesem. Zlecenie stop-loss przesuwaj tylko wtedy, kiedy Twoja pozycja zaczyna zarabiać.

Moja strategia, która tak naprawdę wciąż jest dopracowywana opiera się głównie na analizie wykresów świecowych połączonych z analiza Fibonacciego oraz wolumenu. Uważam, że daje mi ona najlepsze jakościowo sygnały. Istotnym elementem podczas inwestowania jest również aspekt psychologiczny. Cierpliwość i odporność na stres to cechy, które warto posiadać, bądź je po prostu wypracować. Jednym z filarów skutecznej strategii inwestycyjnej  jest zarządzanie kapitałem. Kwoty jakie przeznaczasz na inwestycje w momencie jej otwarcia, późniejsze dokupywanie, zlecenia stop-loss i następnie ich przesuwanie to podstawowe zagadnienia, które mają ogromny wpływ na końcowy wynik inwestycji. Za każdym razem kiedy decydujesz się ulokować swoje pieniądze powinieneś wiedzieć, dlaczego to zrobiłeś. Twoja decyzja powinna być przemyślana, w końcu inwestujesz swoje ciężko zarobione PLN’y 🙂

Po kilku latach spędzonych z analizą techniczną, w pewnych sytuacjach wystarczy mi jedno spojrzenie na wykres, aby określić czy warto się daną spółką zainteresować. Na pewno po tak długim okresie pojawia się swego rodzaju intuicja, która wypracowana została przez tysiące analiz, testów, prób i błędów. Ty również możesz zbudować własną strategię opartą o dowolne narzędzia analizy technicznej. Twoim celem jest osiąganie regularnych zysków, metoda jest dowolna 🙂

ANALIZA FUNDAMENTALNA

W teorii

Analiza fundamentalna jest metodą przewidywania przyszłych cen danego instrumentu finansowego w oparciu o czynniki makroekonomiczne, polityczne, środowiskowe oraz wszystkie inne, które w istotny sposób mogą wpłynąć na kształtowanie się poziomu popytu i podaży. Na giełdzie celem analizy fundamentalnej jest określenie obecnej kondycji ekonomicznej badanej spółki, wycena jej wartości oraz wskazanie czy warto w nią zainwestować. Analitycy fundamentalni rekomendują kupno spółki, jeśli uznają, że jest ona wyceniana przez rynek poniżej swojej wartości (spółka niedowartościowana). Jeśli natomiast cena spółki jest zbyt wysoka, oznacza to, że jest ona przewartościowana i należy ją sprzedać. Podejmowanie decyzji inwestycyjnych z wykorzystaniem analizy fundamentalnej oznacza więc inwestowanie w wartość. Przeprowadzenie analizy fundamentalnej składa się z kilku etapów:

  • Analiza makroekonomiczna
  • Analiza sektorowa
  • Analiza sytuacyjna firmy
  • Analiza finansowa spółki
  • Wycena akcji

Do przygotowania analizy fundamentalnej wykorzystuje się informacje między innymi z prospektu emisyjnego, okresowych raportów spółki, sprawozdań finansowych, analiz rynkowych, oświadczeń i wypowiedzi przedstawicieli spółki, informacji branżowych i danych z gospodarki.

Jak poznałem analizę fundamentalną

Często można spotkać się z opiniami, że analiza fundamentalna jest trudniejsza od analizy technicznej. Czy tak rzeczywiście jest? Moim zdaniem nie. Wszystko zależy od nas samych, naszych predyspozycji, preferencji oraz cech charakteru.

Pamiętam swoje pierwsze kroki na giełdzie. Właściwie to może nawet nie kroki, a próby ich stawiania. Zaczęło się dosyć niewinnie od przeczytania artykułu giełdowego, który zainteresował mnie na tyle, że zacząłem przeglądać kolejne strony związane z inwestowaniem. Początkowo oczywiście niewiele z nich rozumiałem, ale najważniejsze, że złapałem bakcyla. W mojej głowie pojawiła się myśl, że jeśli inni mogą zarabiać na giełdzie to dlaczego nie ja. No i się zaczęło. W ruch poszły strony internetowe, artykuły branżowe, notowania giełdowe oraz książki inwestycyjne. Zafascynowany łatwym zarobkiem zacząłem szukać tajemniczej strategii, która pozwoli mi się szybko wzbogacić. Strategii, która się zawsze sprawdza. Strategii, która pozwoli mi odnieść sukces! Na początku moją uwagę przykuły oczywiście wykresy i.. analiza techniczna. Tak, tak.. mimo, że jestem zagorzałym fanem analizy fundamentalnej, moja przygoda z giełdą zaczęła się od formacji świecowych, poziomów wsparć, oporów, kanałów wzrostowych/spadkowych itp. Wpatrywałem się w wykresy, analizowałem wskaźniki oraz średnie ruchome. W międzyczasie swoją wiedzę pogłębiałem czytając książki o analizie technicznej. Patrzyłem na zawarte w nich przykłady, na te pięknie wyrysowane formacje na podstawie historycznych kursów i doszedłem do bardzo głupiego wniosku. „O kurcze, ale to łatwe! Skoro tutaj widać, że zaczyna się rysować dana formacja to wystarczy ją dobrze zinterpretować i voila! Znam przyszłość!”

Podekscytowany swoim odkryciem postanowiłem przetestować swoje umiejętności! Założyłem konto w grze giełdowej i zacząłem zarządzać swoim pierwszym portfelem. Portfelem wypełnionym co prawda wirtualnymi pieniędzmi, ale do gry na poważnie chciałem się właściwie przygotować. Bardzo szybko pojawiły się rozczarowania. Strategia, która miała działać – nie działała! Formacje, na podstawie których podejmowałem decyzje, wcale nie były takimi jakimi je widziałem. Kursy spółek zamiast rosnąć – spadały. Wydawało mi się, że z analizowanych wykresów potrafię coś wyczytać. Jak się okazało – wydawało mi się… Byłem ślepy i nie widziałem w nich nic poza swoim wyobrażeniem trendu wzrostowego. Jednak była to bardzo pouczająca lekcja. Zrozumiałem, że analiza techniczna nie jest dla mnie. Dużo lepiej czuję się w sytuacjach, gdzie mogę się oprzeć na konkretnych fundamentach, przeanalizować suche fakty, wyciągnąć z nich wnioski i cierpliwie poczekać na efekty. Analiza techniczna była dla mnie swego rodzaju wróżeniem z fusów. Nastąpił więc zwrot w kierunku analizy fundamentalnej.

Założyłem oczywiście nowy portfel, tym razem na innej stronie, bo pierwszy był na minusie to przecież nie będę zaczynał ze stratą. Czas na literaturę fachową! W moje ręce trafiły książki o analizie fundamentalnej. Większość z nich była niestety dla mnie sporym rozczarowaniem. Treści bardzo często się powtarzały, były napisane suchym, teoretycznym językiem, bez żadnych praktycznych przykładów, które można odnieść do rzeczywistości. A jeśli już przykłady były to nieaktualne i do zagranicznych rynków. Fajnie się je czytało i podziwiało dokonania autorów.. jednak niewiele rad i sugestii do wykorzystania w codziennym życiu. Jak się okazało najwięcej wyniosłem z książek poruszających psychologiczny aspekt inwestowania. To dzięki nim zacząłem bardziej polegać na swoich wnioskach, być pewnym swojego zdania oraz nie ulegać emocjom. Zacząłem budować własny system inwestycyjny! Bardzo pomocne okazało się w tym poznanie strategii wykorzystywanych przez innych inwestorów. Początkowo do gustu przypadła mi ta stosowana przez Benjamina Grahama, a udoskonalona przez jednego z największych i najbardziej znanych inwestorów wszechczasów – Warrena Buffeta. Polegała ona na tym, aby szukać spółek niedowartościowanych, ze stabilnymi zyskami oraz regularnie wypłacaną dywidendą. Przełomowym momentem było jednak poznanie strategii Josepha Piotroskiego (F-Score).

Strategia Piotroski F-Score opiera się na szukaniu spółek tanich, zdrowych fundamentalnie oraz poprawiających swoje wyniki finansowe. Do oceny danej firmy służy dziewięć parametrów, które wskazują kierunek zmian zachodzących w przedsiębiorstwie. Punktacja jest zero-jedynkowa: albo dany wskaźnik się poprawił i został przyznany 1 punkt albo nie. Za spółki wartościowe Joseph Piotroski uznaje te z oceną 8 lub 9. W odróżnieniu od innych podejść strategia bada trendy, a nie konkretne wartości. To było to! Piotroski F-Score idealnie współgrał z moim profilem inwestycyjnym, z moją osobowością i oczekiwaniami co do giełdy. W roku 2011 zacząłem pierwsze testy. Strategię stosuję do dnia dzisiejszego.

W praktyce

Analiza fundamentalna bez wątpienia nie należy do analiz łatwych. Jednak kiedy się jej nauczysz możesz posiąść potężną broń, która pomoże Ci przetrwać na bezwzględnym rynku kapitałowym. Oczywiście sama analiza fundamentalna nie przyniesie satysfakcjonujących wyników. Równie ważna, bądź nawet ważniejsza jest psychika. Zrozumienie samego siebie, swojego umysłu, emocji, zachowań jest kluczem do sukcesu na giełdzie. Od tego powinieneś zacząć. Dzięki temu łatwiej będzie Ci wybrać odpowiednią analizę oraz stworzyć własną strategię inwestowania.

Jak wygląda moja analiza fundamentalna? Poniżej lista kryteriów, którymi kieruje się w swoich decyzjach inwestycyjnych.

Analiza danych gospodarczych – początkowo lekceważyłem kondycję gospodarki kraju, na terenie którego działa dana spółka. Obecnie stanowi ona bardzo istotny element mojej strategii inwestycyjnej. Zauważyłem, że strategia sprawdza się bardzo dobrze w czasie hossy, kiedy rynek również idzie w górę. Jednak wraz z pojawieniem się bessy, sygnały stawały się coraz gorsze, a portfel przynosił straty. Wskaźniki makroekonomiczne takie jak chociażby wzrost PKB, inflacja, stopy procentowe, PMI, rentowność obligacji czy wskaźniki wyprzedzające pozwalają określić w jakiej fazie znajduje się gospodarka kraju. Dodatkowo wyniki finansowe wielu spółek giełdowych są w mniejszym, bądź większym stopniu uzależnione od koniunktury gospodarczej. Bardzo często stan największych gospodarek światowych ma wpływ na mniejsze kraje, w tym Polskę, więc poza informacjami z rynku lokalnego, warto również śledzić te płynące ze Stanów Zjednoczonych, Chin, Wielkiej Brytanii, Niemiec itp. Przykładem wykorzystania analizy danych makroekonomicznych i wiadomości gospodarczych była np. sytuacja na Ukrainie i sankcje nałożone na Rosję, które spowodowały ogromną przecenę spółek z tych rynków. Niekorzystne dane ze strefy euro, Chin i Stanów Zjednoczonych są natomiast powodem naszej obecnej ostrożności i bierności jeśli chodzi o inwestowanie w akcje. Dały one nam również sygnał, że warto zainteresować się instrumentami pochodnymi dającymi zarabiać na spadkach indeksów (opcje, kontrakty). Analiza danych gospodarczych jest więc u mnie punktem wyjściowym w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych.

Analiza sprawozdań finansowych – coś co tygryski, czyli analitycy fundamentalni, lubią najbardziej. Dla mnie raporty finansowe są kopalnią wiedzy o danej spółce. Pozwalają określić profil spółki, ryzyka na jakie firma jest narażona oraz perspektywy przed jakimi stoi. Bez zapoznania się z bilansem, rachunkiem zysków i strat oraz przepływami pieniężnymi nie ma mowy o inwestycji w daną spółkę. W analizie raportów wykorzystuję kryteria oceny F-Score. Zwracam również uwagę na wskaźniki giełdowe takie jak C/Z czy C/WK, starając się, aby były jak najniższe, jednak nie są one dla mnie najistotniejsze.

Analiza materiałów dotyczących spółki – mam tutaj na myśli wszelkiego rodzaju artykuły, wywiady, oświadczenia, wypowiedzi przedstawicieli spółki oraz inne materiały, które uznam za ciekawe w kontekście kształtowania się ceny spółki w przyszłości. Przykładowo w analizie CD Projekt wykorzystałem oceny i recenzje gry na serwisach branżowych oraz wywiady z członkami zarządu. W analizie Arctic pomocna okazała się wiedza na temat cen celulozy oraz wizja umocnienia dolara. Przy analizie Vistuli brałem pod uwagę nagrody i wyróżnienia w konkursach oraz ceny złota i srebra. Kernel to z kolei analiza przeprowadzona w dużej mierze pod kątem konfliktu na Ukrainie.

Ocena spółki – na koniec najtrudniejsza część. Umiejętność poprawnej interpretacji zgromadzonych informacji oraz wyciągnięcie logicznych wniosków. Wydawać by się mogło, że po tak dogłębnej analizie jest to już tylko formalność. Nic bardziej mylnego. Jest to rzecz bardzo trudna i wymaga wprawy. Jak u mnie wygląda ten proces? Zainteresowanych zachęcam do zapoznania się z analizami spółek, które znajdują się w zakładce ANALIZY oraz REKOMENDACJE. Plusy i minusy. Banalne nieprawdaż? Niektórzy mogą uznać, że tego typu analiza to żadna analiza, że brakuje tu wielu szczegółowych danych oraz specjalistycznych zwrotów finansowych. Być może, ale dla mnie nadmiar informacji wprowadza niepotrzebny szum. Jestem zwolennikiem bardzo prostych i logicznych wniosków. Doszukiwanie się na siłę materiałów, które bardzo często nie mają żadnego znaczenia, mogą poddawać nasze wnioski w wątpliwość, a przez to zaburzyć nam prawdziwy obraz spółki.

Cierpliwość – mamy już przeprowadzoną analizę oraz wydaliśmy werdykt w sprawie spółki. Teraz wystarczy już tylko cierpliwie czekać. Tylko? No właśnie. Bardziej pasuje tutaj stwierdzenie „aż czekać”. Wymaga to żelaznej dyscypliny, konsekwencji oraz pewności co do swojego zdania. Nie zawsze będziemy mieli rację. Będą też momenty kiedy początkowo kurs spółki będzie podążał w przeciwnym kierunku niż myśleliśmy. Jednak jeśli cierpliwie poczekamy sytuacja może się odwrócić. A nawet jeśli nie, to jesteśmy pewni, że w długiej perspektywie to co robimy jest słuszne, a nasza strategia działa. W końcu sprawdziliśmy jej skuteczność na rachunkach demo. Prawda? 🙂

PODSUMOWANIE

Analiza techniczna czy fundamentalna? Która jest lepsza? Dla nas nie ma lepszej i gorszej analizy. Każda jest dobra, o ile pozwala Ci osiągać satysfakcjonujące wyniki 🙂 Najważniejsze więc, abyś przy wyborze odpowiednich narzędzi był zgodny z samym sobą. Nie kieruj się zdaniem innych, wypracuj swoją własną strategię inwestowania w oparciu o indywidualne preferencje. My przykładowo, mimo że preferujemy inne podejście, nie sprzeczamy się o to, która analiza jest lepsza. Zamiast tego łączymy wszystkie zalety obydwu analiz (technicznej i fundamentalnej) w jeden system inwestycyjny! Powodzenia!

P.S. Tak, powinieneś założyć konto demo 🙂

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o