Tydzień 195 – Giełdowe maszyny

Nie jest żadnym przełomowym odkryciem stwierdzenie, że emocje to Twój najgorszy wróg na giełdzie. Związana z dokonywanymi transakcjami euforia, depresja, strach, chciwość, arogancja, czy nadzieja to tylko niektóre z odczuć, które towarzyszą nam na rynku, a które to skutecznie uniemożliwiają nam osiąganie sukcesów. Dlatego tak ważna na rynku jest umiejętność kontrolowania swoich emocji, a najlepiej całkowite się ich wyzbycie. Wiedzą to wszyscy. Potrafią nieliczni. My zaliczamy się do tych, którzy jeszcze muszą nad tym popracować 🙂 Ostatnie spadki blogowego portfela były jednak dla nas potężną lekcją. Lekcją, która obnażyła wszystkie nasze słabości i zmusiła nas do przemodelowania naszego sposobu inwestowania. I właśnie o tym chcielibyśmy Wam poopowiadać w dzisiejszym wpisie. Powiemy Wam jak zamierzamy stać się giełdowymi maszynami do zarabiania pieniędzy 😀 Wartość portfela wynosi 33.448,37 zł. Nasz zysk netto to +65,18%.

Najlepsza giełdowa szkoła

„Emocje to Twój najgorszy wróg na giełdzie”. Jak to łatwo powiedzieć co? Tajemna wiedza, która pozwala Ci wejść na giełdę i od razu na dzień dobry działać całkowicie bezemocjonalnie, a dzięki temu zarabiać kupę kasy. Akurat! Jesteśmy na rynku już kilka, a niedługo kilkanaście lat i wciąż nie potrafimy w satysfakcjonującym stopniu zastosować tej jakże prosto brzmiącej zasady. Tego nie da się ot tak przeczytać, powiedzieć sobie w głowie „będę działał bez emocji” i zacząć tak robić. No nie da się. To trzeba po prostu przeżyć, stracić trochę nerwów i pieniędzy, wyciągnąć wnioski i liczyć, że następnym razem postąpi się bardziej racjonalnie. I tego typu przemyślenia siedzą obecnie w naszej głowie po tym, jak w bardzo głupi sposób utraciliśmy możliwość zarobienia sporej kasy na inwestycji w The Farm 51. I pisząc „sporej kasy” mamy na myśli naprawdę sporą kasę (Ci, co uważnie śledzą bloga wiedzą, że blogowy portfel jest tylko pewną częścią kapitału, jakim obracamy na giełdzie). Dostaliśmy dzięki temu lekcję, której nie jest w stanie dać żadne szkolenie, żadna książka, żaden film, czy artykuł. -50%, czyli strata potencjalnych 100% zysku, w 3 tygodnie jednak zrobiła swoje. I tego typu jazdy były właśnie tym, co do tej pory skutecznie odstraszało nas od NewConnecta. No a teraz przeżyliśmy je dotkliwie na własnej skórze 😀 No ale dzięki temu zebraliśmy bardzo cenne doświadczenie, które miejmy nadzieję zaprocentuje w przyszłości. Dojrzeliśmy bowiem do dokonania istotnych zmian w swoim dotychczasowym modelu inwestowania.

Być jak maszyna

Od samego początku swojego inwestowania – będąc świadomymi  destrukcyjnego wpływu emocji na nasze decyzje, a co za tym idzie wartość naszego portfela – staraliśmy się dokonywać transakcji w sposób jak najbardziej mechaniczny. I do tej pory, raz lepiej, raz gorzej, ale w ogólnym rozrachunku wychodziliśmy na tym całkiem nieźle. To, co się jednak ostatnio dzieje na naszych spółkach i związana z tym bierność z naszej strony spowodowała, że wspólnie z Michałem siedliśmy do rozmów na temat weryfikacji naszych dotychczasowych analiz, prognoz oraz strategii inwestycyjnej.

Spadki, które dokonały się 11 bit studios, Vistuli, czy The Farm51 po prostu przespaliśmy. Fatalnie wyszliśmy także na LiveChat, którego trafnie wytypowaliśmy do wzrostów (+7,20%), a na którym to straciliśmy, sprzedając na samym dołku, ok. 15%. Analizując nasze decyzje uznaliśmy, że za rzadko reagujemy i czekamy, aż zyski w całości wyparują. Związane jest to w dużej mierze z tym, iż dobierane do naszego portfela spółki są z reguły przez nas bardzo mocno przeanalizowane i mamy sporo argumentów na poparcie ich siły. Ciężko jest więc nam się ich pozbyć wiedząc, jak duży potencjał mogą posiadać. Doszliśmy więc do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie sprzedaż w pakietach. W przypadku spadków księgujemy zyski/minimalizujemy stratę, nie pozbywając się w całości dobrze rokującej naszym zdaniem spółki. Takie działanie pozwala nam grać bezpieczniej i zachować dużo większą elastyczność. W przypadku dalszych spadków stopniowo zrzucamy z siebie presję pt. „szkoda teraz sprzedawać, już tyle spadło, że już więcej nie może”. Dzięki temu mamy psychiczny luz, że zaczęliśmy już zmniejszać swój udział i ten najtrudniejszy „pierwszy krok” mamy za sobą, a mając w ten sposób odprowadzoną z transakcji sprzedaży gotówkę możemy sobie pozwolić na dalsze reinwestycje, nawet jeśli oznaczałyby one uśrednianie ceny w dół. Mamy więc większe możliwości. Wilk syty i owca cała 😀 I tego typu działania już stosowaliśmy, również na blogu, jednak tym razem zamierzamy tę strategię udoskonalić 🙂 W jej nowej odsłonie 11B, F51, VST, czy BLO (które mocno oberwały) zapewne nie dotrwałyby do tego momentu z praktycznie niezmienionym udziałem 😛 W związku z tym możecie się spodziewać w najbliższej przyszłości dużo większej aktywności z naszej strony jeśli chodzi o dokonywane transakcje.

Postaramy się także wyzbyć „przywiązania się” do posiadanych spółek. Jest to element, który towarzyszy nam od samego początku. Można powiedzieć, że wraz z upływem czasu, wraz z poznawaniem danej spółki, po prostu się z nią zaprzyjaźniamy. Ciężko jest nam się wtedy z taką inwestycją rozstać 😛 I być może tego typu przykładem jest Vistula, którą trzymamy już od dłuższego czasu, czekając na fuzję z Bytomiem, mimo, że kurs z tygodnia na tydzień osuwa się coraz niżej. Innym przykładem może być CD Projekt, z którym już co prawda raz się pożegnaliśmy, ale jak się okazało nasza rozłąka nie trwała zbyt długo. Powrót do starych znajomych na tę chwilę okazał się być jednak błędem 😛 W skutecznej eliminacji więzi na linii inwestor-spółka pomoże nam stosowanie strategii opisanej powyżej, w której to stopniowo pozbywamy się danej spółki w przypadku spadków.

Kolejna rzecz to dywersyfikacja. Nasz portfel w ponad 60% oparty jest o branżę gamedev. A ta ostatnio znajduje się w niełasce inwestorów notując spory zjazd. I ten zjazd jest doskonale widoczny w naszym portfelu. Jeszcze pół roku temu mieliśmy ok 120% zysku netto, obecnie jest to zaledwie połowa. W przyszłości postaramy się mieć dużo bardziej zdywersyfikowany portfel, nie tylko o posiadane spółki, ale także o sektory, z których pochodzą.

I na koniec postaramy się także łapać „okazję” bazując na posiadanej wiedzy oraz analizie kursu w sposób zdecydowanie szybszy. Bardzo często z braku czasu nie mamy możliwości analizowania wszystkich spółek, które byśmy chcieli. Natomiast bardzo wiele z nich pojawiało się w naszych rozmowach, trafiało do naszych obserwacji i było przymierzanych do inwestycji. Ostatecznie trafiały jednak na „stosik” obok. Można powiedzieć odkładaliśmy je trochę „na później” w momencie, gdy potrzebna była szybka, zdecydowana reakcja. Postaramy się więc monitorować rynek w poszukiwaniu takich właśnie okazji, które wydają nam się być mocne fundamentalnie, ciekawe technicznie, a które to są po sporych, naszych zdaniem nie do końca uzasadnionych przecenach. A mając je w portfelu będziemy je stopniowo poznawać 🙂 O ile nie zaczną spadać! Bo wtedy, biorąc pod uwagę wyżej opisane działania, OUT 😀

Podsumowując – postaramy się dążyć do zostania taką giełdową maszyną. Maszyną, która nie ma absolutnie żadnych emocji. Nikogo nie lubi, nie przywiązuje się, nie boi się, nie „jara się”, nie waha się, nie kieruje się nadzieją, czy chciwością, a prostu dokonuje chłodnej kalkulacji i na jej podstawie działa. Ambitne co? Pewnie miną lata zanim osiągniemy poziom, chociaż w małym stopniu zbliżony do tej wizji, no ale będziemy próbować 😀 Już teraz czujemy, że w pewnym sensie dojrzeliśmy jako inwestorzy. Wprawdzie słono nas to kosztowało, no ale nic za darmo! 😀 I pisząc ten wpis doskonale zdajemy sobie sprawę, że są tu osoby zarówno takie, które mają już opisywany przez nas etap za sobą, ale także takie, których taka giełdowa lekcja dopiero czeka. Dla tych drugich nie mamy dobrej wiadomości – nasz post Was przed nią nie uchroni 😀 Ale być może doda Wam otuchy, że każdy kiedyś przez to przechodził. Jak to kiedyś napisaliśmy w odpowiedzi do naszego Czytelnika Roberta: „Ważne, żeby w końcowym rozliczeniu wyjść na swoje. A to co jest po drodze nas po prostu rozwija i przygotowuje do osiągnięcia tego sukcesu 😀 Tak więc uszy do góry i walczymy dalej! :D”. I tego się trzymajmy!

Kontynuacja wzrostów z marnym finałem

indeksy giełdowePrzewidzieć impuls, jego zasięg w długim terminie to nie lada  sztuka. To turystyczny plecak w rozmiarze XXXL z zebranym długoletnim doświadczeniem na rynku, który pozwala w odpowiednim momencie sięgnąć po wygodne „buty” i iść z trendem, albo rozłożyć karimatę, aby móc odpocząć i patrzeć na wszystko z boku. Czy w krótkim terminie jest więc łatwiej? No nie do końca. Co w sytuacji kiedy kurs odbije od prognozowanego poziomu X, ale impuls ten będzie krótkotrwały. Czy należy potraktować to jako błąd w analizie i studiować nową strategię? No też nie. Chodzi o to, że nie zawsze na rynku będziemy mieli rację. A najgorsza sytuacja jest kiedy wszystkie sygnały są po naszej stronie, zajęliśmy pozycję, a kurs idzie w przeciwnym kierunku. Należy to zaakceptować, zamknąć pozycję, sprawdzić czy dany „trejd” był rozegrany zgodnie ze strategią i iść dalej. Analiza swoich własnych porażek, jak i sukcesów to najważniejszy element gry na giełdzie. To on buduje nasz inwestycyjny „kręgosłup”, który zaoszczędzi nam wiele stresu i niepotrzebnych emocji. W ostatnim podsumowaniu zakładaliśmy kontynuację wzrostów na blue chipach. Ruch ten trwał tylko 3 dni. Końcówka tygodnia przyniosła zmianę nastrojów na rynku i mocną wyprzedaż. Na wykresie w ujęciu tygodniowym uformowała się świeca o spadkowej wymowie. Pytanie czy mamy więc uznać, że nasz scenariusz już się nie zrealizuje? W naszej ocenie piłka nadal w grze. W.D. to strefa wsparcia w ujęciu dziennym. Cena obecnie oscyluje wewnątrz jego zakresu. Na ten moment czekamy aż kurs powróci poniżej poziomu 2250 punktów, aby powiedzieć pass. Dopóki cena znajduje się na poziomie około 2250~2300 punktów, jesteśmy optymistami 🙂 W długim terminie nadal podtrzymujemy prognozę pozytywną, a za rejony najważniejszej „gry” uznaliśmy strefę W.T. Jej przełamanie będzie oznaczało silną przewagę podaży na rynku.

Często zwracamy uwagę jak duży jest wpływ indeksów zagranicznych na zachowanie indeksów na warszawskim parkiecie. My obserwujemy głównie niemiecki DAX oraz amerykański S&P500. Dzisiaj przygotowaliśmy analizę DAX w ujęciu tygodniowym. Niebezpiecznie wygląda strefa oporu ukształtowana z tygodni handlu na wysokim wolumenie. Ponadto moment jej przełamania i kontynuacja spadków przebiegały pod dyktandem mocnej podaży. Obecnie znajdujemy się w strefie „końca” zasięgu korekty, czyli przedział zniesienia Fibonacciego 50-61,8%. Jest to pierwszy z poziomów, który może wyhamować trwające już od dłuższego czasu spadki. Warto więc śledzić zachowanie ceny w ujęciu dziennym i wypatrywać wzmożonej aktywności kupujących, która będzie potwierdzeniem próby przejęcia władzy i szansą na nowy impuls wzrostowy.  Ostatnia szansa na uratowanie honoru byków znajduje się na wysokości 9300~9800 punktów.

Siła IJ:

BLOOBER atakuje

BlooberNo i mamy to 🙂 Mocne wzrosty na BLO, na które czekaliśmy już od dłuższego czasu. Pojawiła się szansa na początek nowego trendu wzrostowego. Długoterminowa konsolidacja ceny stworzyła okazję do akumulacji akcji i „zgromadziła” silnych akcjonariuszy, którzy oczekują wzrostu wartości spółki. Taki jest nasz scenariusz. Dlaczego czas na wzrosty? Analiza ostatniego zejścia ceny w okolice ~32,00 zł dała nam ku temu kilka argumentów. Świeca nr 1 to tydzień mocnej zniżki, fałszywego wybicia. Mimo mocnej podaży nastąpiła zmiana kierunku i kupujący wyciągnęli kurs akcji na wyższe poziomy. Kolejna próba spadków, punkt 2, nastąpiła przy sporej niechęci (mały zakres zmienności) oraz niskiej aktywności inwestorów (wolumen). Pozytywne nastawienie odzwierciedla impuls wzrostowy w punkcie 3, a euforia w ostatnim tygodniu (4) potwierdza przewagę popytu. Poziome, zielone linie na załączonej analizie są dla nas obecnie kluczową strefą obrony. Natomiast kontynuacja wzrostów to w teorii nieograniczona perspektywa. Pierwszy poziom, którego test już w pewnym stopniu się rozpoczął to opór wynikający z linii trendu spadkowego LT1. Jej pokonanie daje ostatni w naszej ocenie sygnał, który utwierdzi nas w pro wzrostowej prognozie dla tej spółki.

Siła IJ:

Analiza techniczna dla czytelników – CCC

Skoro widzimy potencjał na wzrost indeksu Blue Chipów to zachowanie ceny CCC w pewnym stopniu powinno również potwierdzać nasze założenia.

W styczniu 2018 roku cena akcji uformowała szczyt hossy na tej spółce. Około 308 zł za akcję to historycznie najwyższa cena po jakiej handlowano tym instrumentem. Obecnie jesteśmy w trakcie korekty, kontynuacji spadków. Patrząc na zachowanie ceny w ujęciu tygodniowym oraz dziennym widzimy mocne wsparcie na wysokości 170,00~186,00 zł za akcję. Jest to poziom Fibonacciego wykreślony w ujęciu tygodniowym oraz analiza aktywności inwestorów w ujęciu dziennym. Uzyskaliśmy więc dwa sygnały potwierdzające poziom reakcji. Impuls już za nami, teraz więc możemy dołączyć do „nowego” trendu wzrostowego. Ponowne zejście ceny w strefę wsparcia byłoby idealną okazją do otwarcia pozycji długiej. Jeżeli rynek utrzyma euforię na WIG20 to cena CCC ma szansę na powrót do trendu wzrostowego.

Kurs: 204,20

C/Z: 53,50

C/WK: 8,41

Kapitalizacja: 8,41 mld zł

EM-Score Altmana: 4,15 (ryzyko bankructwa: średnie)

F-Score: 
Siła IJ:

 

11
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
7 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
zenekInvestJourneySlawekwolnyGralem_w_Gwenta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
wolny
Gość
wolny

„Jeszcze pół roku temu mieliśmy ok 120% zysku netto, obecnie jest to zaledwie połowa. W przyszłości postaramy się mieć dużo bardziej zdywersyfikowany portfel” Mam wrazenie ze zapominacie, ze to dziala tak samo w druga strone. Gdybyscie mieli mocno zdywersyfikowany portfel wczesniej, nie osiagnelibyscie takich zyskow jak na gamedevie (moze nawet strate) a pozniej inne sektory tez tracily, nie tyle co gamedev ale jednak tez ich to nie ominelo. Po dywersyfikacji nie jest powiedziane ze na dzien dzisiejszy mielibyscie wiecej w portfelu niz „zalewdwie ta polowa”. Skoro teraz bedziecie podchodzili bez emocji i na chlodno do inwestycji, to moze warto pochylic… Czytaj więcej »

Marcin
Gość
Marcin

A jak przewidujecie notowania Farm51 na najblizsze tygodnie? Dokupujecie? Na dziennym mamy juz sygnal kupna na MACD, poparty spadkiem wolumenu oraz koncowke konsolidacji. Wg. mnie na najblizszych sesjach nastapi wybicie w kierunku 31, ale to tylko moja teoria. A jak Wy zapatrujecie sie na F51?

Gralem_w_Gwenta
Użytkownik
Gralem_w_Gwenta

Farm51?
Trzeba mieć duże cohones, by teraz tam wchodzić. WW3 się skończyła, sprzedaż marginalna, ciekaw jestem, czy wyszli na 0.
Następny romans, gdy będzie pompowanie balonika pod Chernobylite.

wolny
Gość
wolny

Jesli chodzi o Farm to od poczatku nie wierzylem w WW3 i tu bije sie w piersi bo gra zrobila na mnie mega wrazenie, nie spodziewalem sie tak dobrego tytulu dlatego dziwi mnie tak slaba sprzedaz tej gry. Sam nie wiem co tu poszlo nie tak. Samej spolki nie mam i nie zamierzam kupowac. Dla mnie na obecna chwile nie ma zupelnie pod co tu inwestowac.

Slawek
Użytkownik
Slawek

Cześć. Jak zwykle świetny wpis. Trochę za mocno się zbesztaliście tak sądzę. 1. Co do generalnego założenia : „Być jak maszyna” moim zdaniem nie wyjdzie Wam , bo jesteście po prostu ludźmi. I tak będzie. Nie wyzbędziecie się emocji byłoby to po prostu nieludzkie. 2. Mała zmiana, podejście jak najbardziej jest ok. Można powiedzieć , że obserwując Was grałem przeciwko Wam, sprzedałem 11 bit i Farm nie na samej górze ale niżej księgując właśnie zysk. Dlaczego sprzedawałem ? Ponieważ krótkoterminowo słabo to wyglądało. Ale zawsze można odkupić niżej. Bo średnioterminowo jest ok a rynek w dół też potrafi przeholować. 3.… Czytaj więcej »

zenek
Gość
zenek

na giełdzie codziennie czerwień, do końca roku chyba nie wiele się zmieni, jedyną pozytywną rzeczą jest, ze już nie ma paniki, obroty na spadku małe,po prostu nie rośnie. Chyba każdy czeka na zaksięgowanie zysku/straty za rok i zaczynamy od nowa. Teraz jesteśmy nisko, jeśli USA nie popsują to od nowego roku powinno być ok, ach te USA….wrrr